---------------------------------
Agencja Power /dawniej Powersport/ specjalizuje się w organizacji imprez firmowych i integracyjnych dla firm, wyjazdów motywacyjnych i okolicznościowych, a także wydarzeń specjalnych. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą, składania zapytań oraz spotkań podczas których przedstawimy Państwu pełną ofertę oraz stworzymy wyjątkową kreację specjalnie dla Państwa.
    ---------------------------------

Oferta POWERSPORT

  • Imprezy firmowe

    Imprezy firmowe

    Imprezy integracyjne, promocje nowych produktów, wyjazdy motywacyjne, imprezy okolicznościowe to nieodzowne elementy funkcjonowania wszystkich przedsiębiorstw. Wychodząc naprzeciw konkurencji przygotowaliśmy wiele oryginalnych scenariuszy wykorzystując nowatorskie pomysły oraz najnowsze osiągnięcia techniki.
  • Wyjazdy motywacyjne

    Wyjazdy motywacyjne

    Wyjazdy zagraniczne to najlepsza forma motywacji i uznania zasług pracowników. To także świetny sposób wyrażenia wdzięczności Kluczowym Klientom Firmy za dotychczasową współpracę. Oczywiście pod warunkiem, że będą to wyjazdy dokładnie zaplanowane, bogate w atrakcje i zrealizowane w unikalnych miejscach.
  • Wydarzenia specjalne

    Wydarzenia specjalne

    Od wielu lat organizujemy i wspieramy różnorodne projekty i inicjatywy, łącząc je z podstawowymi wartościami firmy - ciągłego odkrywania nowych, lepszych sposobów działania, poszukiwania innowacyjnych rozwiązań, poszerzania granic możliwości. Zapraszamy do śledzenia Wydarzeń Specjalnych na naszej stronie.

Wyszukiwanie

Logowanie

Koszyk

Koszyk jest pusty

Przygotowanie do wyprawy off-road /4x4/

Przygotowanie do wyprawy to ten najdłuższy etap w podróżowaniu. Wymaga od nas cierpliwości i nie wybacza błędów. Dzikie rejony świata wymagają od nas specjalizacji. Inne rzeczy zabierzemy na Syberię a inne na Saharę.

Przygotowanie do wyprawy to ten najdłuższy etap w podróżowaniu, wymaga od nas cierpliwości i nie wybacza błędów. Prawdą jest, że pakowanie maneli na dwa tygodnie, dwa miesiące czy dwa lata odbywa się tak samo, ale dzikie rejony świata wymagają od nas specjalizacji. Inne rzeczy zabierzemy na Syberię a inne na Saharę. Nie chodzi mi tu tylko o rzeczy osobiste, ale o ekwipunek biwakowy czy części zapasowe do samochodu. Starałem się jednak skompletować listę niezbędników na każdą wyprawę, może komuś się to przyda. Spis ciągle jest rozszerzany o nowe podpunkty, w miarę jak nabieram doświadczenia w podróżowaniu. Napisałem też kilka uwag jak podróżować aby dobrze się czuć w podróży, aby być dobrze zrozumianym przez tubylców, czyli gospodarzy oraz aby dużo się nauczyć, bo przecież podróże kształcą.

wyposażenie biwakowe (głównie Azja północna)
- namiot (lepiej aby był lepszej jakości, szybciej się rozbija i lepiej znosi deszcz),
- kuchenki (na gaz i na benzynę, dostępne na Allegro),
- kanisterki na wodę do picia i mycia (najlepiej w sumie aby było około 20l/osoba),
- filtry odkażające wodę lub tabletki (nie są konieczne),
- kanisterek na paliwo do kuchenki,
- kapelusze pszczelarskie przeciw komarom,
- rękawiczki skórzane przeciw komarom,
- grube śpiwory,
- GPS (może się przydać, ale problemy na granicy),
- trochę sztućców, garnek, nóż,
- latarki (jedna na baterię lub akumulator, druga z prądnicą),
- lampa naftowa i nafta lub lampa gazowa
- prysznic przenośny
wyposażenie biwakowe (Azja południowa, Europa i góry)
większość powyższego:
- namiot wytrzymały na silne wiatry i z dobrą podłogą odporną na ostre kamienie,
- gaz do kuchenek jest niedostępny,
- kanisterki na wodę do picia osobno (7l/osoba) i na wodę do mycia (10l/osoba),
- bez osłon przeciwkomarowych (za wyjątkiem Azji południowo-wschodniej),
- śpiwory grube jeśli przejazd będzie przez Himalaje lub powrót jesienią/zimą przez pustynie,
- prysznic przenośny 

sprawy samochodu
- dętki (4 sztuki, jeśli masz koła bezdętkowe, to załóż dętki, to raczej jest konieczne),
- łatki do łatania dętek i klej,
- łyżki do zdejmowania opon,
- łożyska (wszystkie jakich nie jesteś pewien i jakie nie były wymieniane od dawna, z piast przód i tył - po jednym komplecie, dyfrów - chociaż tylniego, flanszy wału w reduktorze - na wyjściu na tył, alternatora),
- uszczelki (siłownika sprzęgła, pompki sprzęgła, pompki hamulcowej, jeden komplet na zacisk przedni i tłoczek tylni, uszczelka pod głowicę, siemeringi do dyfrów i po jednym na półośki, uszczelnienia silnika),
- pompa wody (jeśli jest nierozbieralna),
- paski klinowe,
- końcówki drążków kierowniczych,
- żarówki,
- trochę opasek zaciskowych metalowych i plastykowych,
- taśmy samoprzylepne, folia, sznur, kable,
- olej do silnika i przekładni,
- płyn hamulcowy i do wspomagania,
- woda do akumulatora i trochę borygo,
- zapasowy akumulator,
- silikon odporny na wysoką temperaturę,
- kleje,
- kombinezon roboczy,
- wszystkie potrzebne narzędzia,
- ściągacze,
- filtry paliwa (małe i standardowe) i powietrza (również oleju jeśli tras ma więcej niż 10000km),
- szczelinomierz 

przygotowanie samochodu (głównie Azja północna)
- taśmy (3m do opasania drzewa, 20m na przedłużki),
- lina stalowa 10mm średnicy (minimum 15m na przedłużki do zbloczy),
- zblocze (nie konieczne, ale dobrze gdyby było),
- szekle (4 sztuki),
- rękawice (3 sztuki),
- trapy (raczej konieczne ze względu na możliwą budowę mostów i błota),
- hi-lift (dobrzy by było),
- tirfor albo wyciągarka lub obie,
- opony MT (konieczne, najlepiej powyżej 31 cale średnicy, są tanie na www.opony.com.pl BFGoodrich Mud Terrain, na felgi 16 cali będą dobre 235/85, albo 255/85, na felgi 15 cali będą dobre 31/10.5, albo 32/11.5, albo 33/12.5),
- dwa koła zapasowe, jedno może być bez felgi,
- siekiera,
- piła do drewna (ręczna),
- łopata,
- kalosze (wodery/rybaki/śpiochy i zwykłe/krótkie, obydwa konieczne ze względu na bagna, żadne tam buty z amerykańskiej armii nie wytrzymają),
- CB radio (warunek jeśli jadą więcej niż jeden samochód),
- krótkofalówki (jeśli jedziesz z pilotem to są konieczne, przy pokonywaniu trudniejszych przeszkód, kiedy pilot prowadzi akcję na zewnątrz, to nie będzie przecież do ciebie cały czas krzyczał, bo okna pewnie pozamykasz ze względu na komary),
- kanistry na paliwo (tyle aby samochód przejechał bez tankowania około 1000km po asfalcie)
przygotowanie samochodu (Azja południowa, Europa i góry)
w większości to co powyżej, z drobnymi wyjątkami:
- trapy raczej nie potrzebne, chyba że dla extremalistów,
- może być zwykły podnośnik zamiast hi-lifta,
- wystarczy tirfor na małoprawdopodobną ewentualność,
- opony typu AT, lub budowlane/użytkowe, dłużej wytrzymują na szutrach, kamieniach i asfaltach, a błoto jest żadkością,
- jedno koło zapasowe wystarczy,
- bez siekiery i piłki do drewna, ale z łopatą,
- kalosze raczej normalnej wysokości,
- dwa kanistry w zupełności wystarczą,
- konieczne są osłony z siatki na reflektory i chłodnicę, i tu przydaje się grill,
- namiot dachowy jest bardzo potrzebny w górach i na terenach występowania węży,
- dużo worków foliowych do pakowania bagaży ze względu na duże zapylanie 

inne
- ubezpieczenia od kosztów leczenia,
- ubezpieczenia samochodu (te wymagane), zwykle można je wykupić na granicy, jeśli chodzi o carnet de passage, w internecie można sprawdzić jakie kraje go wymagają, z tych co odwiedziłem to Iran, Pakistan I Indie, nie ma co liczyć na wyrozumiałość celników, te czasy już się skończyły, najtańszy carnet w Europie jest w polskim PZMOT (10000zł kaucji i 350zł za 5 krajów), na zachodzie można próbować wyciągnąć poręczenie automobilklubów zamiast kaucji lub poręczenie bankowe, PZMOT zwraca kaucję 2 tygodnie po powrocie bez komplikacji, koniecznie trzeba się nauczyć go wypełniać, bo nie wszyscy celnicy to potrafią, chociaż bezwarunkowo go wymagają,
- twarda waluta o niebo lepsza w dziczy od karty kredytowej, bankomaty i banki dostępne sa w dużych miastach i mają dziwne kursy przeliczające, dobrze jest też wysłać pieniądze gotówką do polskich ambasad jakie mamy po drodze, aby nie wieźć szmalu przy sobie, pieniądze chować należy w niecodziennych miejscach, ale tak aby można je było szybko i bez wzbudzania zamieszania wśród gapiów wyjąć, również w razie pożaru samochodu, najlepszym sposobem są foliowe woreczki wtykane pod bieliznę,
- wyposażenie osobiste, nalezy zwrócić uwagę na wszelkiego rodzaju sposoby przechowywania żywności i wody, lodówka nie jest konieczna ja bez niej żyję nawet na wielomiesięcznych wyprawach, nie zabierajcie nic co się psuje w cieple, wodę i żywność zawsze można kupić na miejscu i taniej niż w Polsce (wyjątek - żywność wysokoprzetworzona, ale to nie żywność ale trucizna), mało ubrań i raczej kiepskiej jakości, aby nie rzucać się w oczy, konieczne nakrycie głowy i okulary przeciwsłoneczne, tam takie rzeczy są trudno dostępne, kiedy wyglądacie jak japoński turysta z całym tym sprzetem na szyi, na dodatek jak turysta z Polski co rzeczy markowe nosi metką na zewnątrz aby było widać że nowobogacki snob, to nie dziwcie się, że traktują Was jak kury znoszące złote jajka, albo jak łatwą zdobycz i albo okradają, albo nie dają spokoju
- nie warto inwestować w mocowane na stałe zbiorniki na wodę, w upałach woda w nich kwitnie i nie nadaje się do użytku, lepiej zabrać dużo butelek plastykowych i w nich przechowywać wodę
- jak podgrzewać wodę na codzienny prysznic? ja biorę prysznic w każdej podróży codziennie, nawet jeśli jest w okolicach 0st.C, wodę można podgrzewać na dwa sposoby, jeden opisany tutaj, a drugi to ognisko, należy wypełnić plastykową butelkę po sam korek i wsadzić ją do ognia, nie spali się dopóki woda wewnątrz się nie zagotuje, przy odkręcaniu należy uważać na ciśnienie wewnątrz powstałe, przenośny prysznic można zrobić samemu lub kupić za około 45zł na Allegro, jest w kształcie plastykowego worka na 20l wody z dorobioną rurką i sitkiem na końcu, wiesza się to to na samochodzie lub drzewie i gotowe, należy tylko wyzbyć się swoistego narodom Zachodu wstydu nagości oraz zabierać ze sobą małą miskę, lepiej stać w misce podczas prysznicu niż na ziemi
- nie róbcie z samochodu transportera do przeprowadzek, im mniej weźmiecie tym lepiej i bardziej komfortowo będziecie podróżować, nie musicie mieć ubrań na każdy dzień innych, ani super krzesełek i stolika, ani też nie wiadomo ile garów do gotowania dla pułku wojska, mój znajomy ma taką zasadę przy pakowaniu, pakuje go żona, on z tego odrzuca to co uważa za zbyt babskie, komfortowe i wstydliwe aby zabierać, na drugi dzień podchodzi do kupki na podłodze domu i wybiera z niej tylko to co umożliwi mu przeżycie w podróży, dla motocyklistów jest jeszcze jeden etap, odrzucają wszystko to co lęk komfortolubnego człowieka z Zachodu kazał im zabrać bo i tak jakoś dadzą sobie radę
- w upałach nie ubierajcie się jak na plażę, lepiej założyć coś z naturalnego włókna i przewiewnego, ale zakrywającego całe ciało, z dwóch powodów, po pierwsze w dzikich krajach każdy półgoły turysta z Zachodu to uosobienie fajtłapy, łatwo takiemu coś ukraść albo sprzedać, po drugie skóra odkryta traci więcej wody niż przewiewnie zakryta, poza tym wyeksponowanie się na słońce nie znane w Polsce zwykle kończy się udarem, mdłościami i zbyt silną opalenizną, warunkiem jest odzież z włókien naturalnych, bez domieszek sztucznych, dobrze też odrzucić polskie zabobony, że prawdziwy mężczyzna w sandałach nie chodzi, są zdrowsze dla całego ciała, bo jak nogi ukiszone w buciorach to całe ciało zmęczone

spanie na dziko
Spanie na dzikusa, to chyba dobre określenie. Lądujesz w nocy gdzieś... gdzie trudno znaleźć cywilizowany hotel czy kemping i szukasz noclegu w krzakach, jak ten dzikus. Tym, którzy dopiero teraz wychodzą z biedy, trudno zaakceptować nocowanie poza hotelem jeśli ma się na ten hotel fundusze. Ale możecie mi wierzyć, że nocowanie na dziko jest bardzo popularne, nie tylko pośród zmanierowanej młodzieży Zachodu, ale także pośród ludzi chcących odpocząć od świata komfortu do jakiego przywykli na codzień. Takie czasy, że wszystko co dziwne i inne od tego co znamy jest w modzie.
A więc jak spać na dziko? Jest wiele sposobów, tak wiele jak podróżników. Ja sypiam na dziko w lesie, na łąkach, w krzakach, na polach uprawnych, pośród opuszczonych domów itp. od wielu lat w podróży. Nocleg na dziko można znaleźć nawet w Niemczech, w mojej karierze, najtrudniejszym miejscu na Ziemi do szukania sobie noclegu w lesie. A więc najważniejsze jest aby wyszukać odpowiednie miejsce. Oczywiście łatwiej szukać jeszcze za dnia, ale nie zawsze mamy taką możliwość, poza tym jak szukamy za dnia to sami jesteśmy lepiej widoczni. Trzeba mieć dokładne mapy, aby znaleźć las lub teren na którym nie ma wiosek. Lepiej aby to nie był teren chroniony, ani wojskowy, bo nie potrzebne nam problemy w środku nocy. Tylko nieliczne kraje europejskie zezwalają na spanie na dziko, na przykład Skandynawia. Miejsce powinno być tak osłonięte od ludzi aby nikt bez wyraźnej potrzeby nas nie znalazł, ani przypadkowo nie wypatrzył. To da nam poczucie bezpieczeństwa. Wiem, że wielu z Was wychowało się w miastach i macie naturalny lęk przed ciemnymi lasami w nocy, przed odludziami. ale w takich miejscach tak na prawdę jest bezpieczniej niż w środku ludnego miasta. Żaden złodziej, erotoman, napastnik wszelkiej maści nie będzie szwendał się po bezludnym lesie na wsi, skoro jego potrzebą jest znalezienie człowieka a nie drzewa na ognisko.
Nie szukajcie miejsc do których trudno wjechać samochodem. Niech to lepiej będzie leśna droga uczęszczana, na której poboczy postawicie samochód, albo uprawa kukurydzy na skraju krzaków. Nie niszczcie przyrody, bo jak ktoś z władz Was najdzie rano nie będziecie się mogli wytłumaczyć. Jeśli chcecie spać na dziko poza Europą, lepiej wjechać głęboko w las, tak aby nawet inni sypiający na dziko do Was nie dotarli. Jeśli jednak ktoś, po ustawieniu namiotu czy samochodu, koło was przejdzie czy przejedzie, to jeśli jesteście poza Europą lepiej zmieńcie miejsce na inne. Jeśli ktoś Was widział, to może o tym powiedzieć innym i albo w nocy Was obrobią ze sprzętu, albo naślą władzę. Niestety trzeba mieć głęboki brak zaufania do obcych.
Jeśli spicie na dziko w pobliżu wiosek, to nie rozpalajcie ogniska, bo je widać z daleka. Jeśli natomiast śpicie na dziko na Syberii, to ognisko i dużo hałasu jest wskazane aby odstraszyć wszelką zwierzynę płową. Wstawajcie najlepiej wcześnie rano, przed grzybiarzami, leśnikami i innymi pracownikami lasu. Oduczcie się spania jak zając. Jeśli ktoś ma Was napaść, albo coś ma się przydarzyć, to i tak się przydarzy bez względu na to czy będziecie tego oczekiwać czy nie. Noc jest po to aby wypocząć, a nie czuwać. Jeśli jednak na prawdę się boicie, to weźcie kilka puszek po piwie, powiążcie je żyłką wędkarską i rozwieszajcie nisko nad ziemią wokół namiotu. Jak ktoś lub coś przyjdzie to Was zbudzi, choćbyście spali jak susły.
Lepiej jest wybierać miejsca przewiewne, aby nie kisić się własnym ogniskiem. Lepiej aby to były miejsca trudnodostępne, z jednym wjazdem, jednym wejściem, łatwiej wtedy czuć się bezpiecznie. Sprawdzajcie czy nie ma wokół mrowisk, aby nie mieć mrówek w namiocie. Sprawdzajcie czy nie rozbijacie namiotu na ścieżce wydeptanej przez sarny, bo Was będą budzić w nocy, a Wy będziecie myśleć, że to wataha zgłodniałych rozbójników. Nie stawiajcie namiotu w dołach, ani parowach, bo zawsze może popadać w nocy. A najważniejsze nie szukajcie najlepszego miejsca z możliwych, jak byście mieli tam postawić dom na wieczność, bo cały wieczór będziecie szukać i stracicie nerwy kiedy rano się okaże, że ładnie było dopiero dwa kilometry dalej. Niech nocowanie na dziko będzie swobodą i lekkością bytu, a nie trudem wieczoru i dyskomfortem. Nie zmuszajcie się do tego jeśli to Wam nie daje radości. Spanie na dziko nie jest wyznacznikiem prawdziwych podróżników, to tylko forma jak każda inna.

etykieta podróżowania
Aby dowiedzieć się JAK podróżować, trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie PO CO podróżować. Lata podróżowania i setki poznanych podróżników nauczyły mnie, że jest tyle odpowiedzi ile jest podróżników. Większość podróży odbywam z Iwoną, ale nawet jeśli jedziemy gdzieś razem, to i tak każde z nas inaczej chce poznawać świat. Każde ma inne predyspozycje, inne potrzeby, inne problemy i inne doświadczenie. Jest jednak kilka zasad natury ogólnej, które przydać się mogą każdemu i mogą one znacząco poprawić jakość podróżowania.
Opisując te zasady obrałem kierunek taki, że jedziemy gdzieś głównie po to aby dowiedzieć się więcej, zobaczyć więcej, zrozumieć więcej. Nigdy nie podróżowałem po to aby gdzieś tam... odpocząć od tego co tu i na codzień. Taką formę podróżowania nazywam turystyką wypoczynkową i z natury mojej pracy się nią nie zajmuję.
A więc jak już gdzieś planujemy pojechać, to nie należy oszczędzać sobie wysiłku aby się dobrze przygotować. Im więcej będziemy wiedzieć o krainach przez które pojedziemy tym łatwiej będzie nam je zrozumieć, łatwiej będzie czerpać naukę z podróży i przywieźć wspaniałe wspomnienia. Jeśli wybieramy się poza Europę, to należałoby zapoznać się z podstawowymi zasadami jakie charakteryzują religię wiodącą na terenach celu naszej podróży. Europa jest bardziej świecka niż to się Polakom wydaje, świat poza starym kontynentem w wielu dziedzinach życia codziennego opiera się na religii tak silnie jak to tylko możliwe. Więc zasadnym jest poznanie choćby pobieżnie religii jaką wyznają w większości nasi gospodarze podróży. Uchroni to nas przed niepotrzebnymi wpadkami i stresującymi konfliktami. Należy bowiem pamiętać, że ONI są tak samo hermetyczni w swoich obyczajach jak my i nie lubią obcych, nawet jeśli z nich żyją. Tak na prawdę ONI niczym się nie różnią od NAS. Religia zwykle tworzy podstawy obyczajowości społecznej na jaką będziemy wystawieni podczas podróży po obcych krajach. Nie musimy znać genezy każdego obyczaju, jak na przykład skąd się wzięły święte krowy w Indiach, warto jednak wiedzieć, że te święte krowy są dla Hindusów, a czasami też dla nieHindusów, świętymi. Przygotowywać się do podróży merytorycznie najlepiej z przewodników dobrej marki, książek popularnonaukowych, książek podróżniczych napisanych przez innych bardziej doświadczonych na danym terenie podróżników. Trudniej cokolwiek się dowiedzieć z tak zwanych serwisów internetowych, które zwykle dość pobieżnie traktują sprawy zrozumienia obcych krain, a wyeksponowują przygody, trudności, różnice kulturowe. Jednak i takie źródło jest coś warte, jeśli podchodzi się do niego mając własny osąd. Nie inaczej powinniście podchodzić do tego co tu naskrobałem.
Niezwykle istotną kwestią jest sprawa nastawienia NAS do NICH. Bardzo modne dziś podróżowanie, zwiedzanie, wyjeżdżanie na wczasy, czy za chlebem, spowodowało że zatraciliśmy świadomość bycia gościem w obcym kraju. Wydaje się nam, że skoro przyjeżdża do... na przykład Maroka, wielu turystów, a ONI żyją z tych turystów, to MY możemy się zachowywać jak byśmy byli w obcym województwie a nie w obcym kraju i kontynencie. Przybieramy postawę roszczeniową i oczekujemy, że cały ICH świat będzie się kręcił wokół NAS. Taka postawa po pierwsze rodzi zły obraz człowieka Zachodu w świadomości ludzi spoza Europy, po drugie nastawia tubylców w stosunku do nas w najlepszym wypadku obojętnie, po trzecie trwając w postawie roszczeniowej trudno nam zrozumieć cokolwiek ze świata jaki oglądamy i obracamy się tylko w świecie jaki nam podadzą ci którzy uśmiechają się do nas tylko dlatego, bo im płacimy i dlatego po czwarte rzadko trafiamy do miejsc, ludzi, którzy są godnymi przedstawicielami kultury jaką chcemy poznawać. Niech dobrym przykładem będzie Polska z lat osiemdziesiątych. Kiedy to przyjeżdżali do nas Szwedzi się napić i Niemcy zobaczyć jak zniszczyliśmy ich ziemię. Przyjeżdżali w konkretnym celu i źle nastawieni przez ostrzeżenia ich MSZu, raczej odnosili się do nas z pogardą. Pamiętacie jacy ludzie się wokół nich kręcili? Tylko cinkciarze, prostytutki i margines. Zwykli ludzie do nich nie podchodzili. A jacy ludzie do nas podejdą kiedy wkroczymy do tego przykładowego Maroka jako ci wysłannicy z lepszego świata w lepszych samochodach i lepszych ciuchach? Im turystyka światowa bardziej się rozwija tym trudniej znaleźć jeszcze nieskażone komercją zakątki dzikich krain. Ale aby je znaleźć i nie zniszczyć, trzeba być gościem w obcym kraju, a nie najeźdźcą pośród dzikich.
Jeśli będziemy pamiętać o tych dwóch ogólnych, powyższych zasadach, łatwiej będzie nam znieść niewygody podróżowania. A więc po pierwsze dobrze się przygotować merytorycznie, tak szkolnie, historia, kultura, religia, obyczaje, oczywiście pobieżnie, aby umieć się w tym rozeznać i aby nie dziwić się potem dlaczego w tym przykładowym Maroku nie sprzedają alkoholu. Po drugie pamiętać o tym, kim jesteśmy w obcym kraju, że turysta nie jest tu panem i władcą tylko dlatego bo w jego kraju jest wyższy status gospodarczy, ale jest gościem, tak jak by był pierwszy raz w domu przyszłych teściów.
A jakie to niewygody podróżowania nas czekają? W dzikich krajach (pozaeuropejskich) najczęściej jesteśmy narażeni na ogólnie zwane zaczepialstwo. IM zawsze chodzi o pieniądz. Kraje dzikie są zwykle przeludnione, nie ma tam systemu pomocy społecznej, brakuje wszystkiego prócz uśmiechu. Każdy z tych którzy nas zaczepiają po tysiąc razy dziennie, musi wyżywić rodzinę i sam coś zjeść, więc stara się zarobić tak jak potrafi, a że nie rozumie, że natręctwo działa odwrotnie jak autoreklama to już koloryt dzikich krain. Nie ma dobrego sposobu na odstraszanie natrętów, na nich nic nie działa, bo ich głód jest silniejszy od czegokolwiek czym chcemy ich odstraszyć. Jeśli jednak zrozumiemy dlaczego ONI się tak zachowują, to być może łatwiej będzie nam do ich zachowania przywyknąć, a nawet może uda się nam czerpać z tego jakąś naukę. Czym innym jest natręctwo dzieci. I tu przydaje się wiedza ogólna o gospodarce kraju który zwiedzamy. Jeśli jest to Maroko to okazuje się, że dzieci są napastliwe nie z biedy ale z... głupoty jaką ich nauczyli turyści rozdający 'biednym' dzieciom co się da jak ten szlachetka co chce sobie kupić popleczników za garść drobniaków. Dzieci szybko się uczą, że turysta = prezent, więc im więcej krzyczą tym więcej dostaną. Inną sprawą są dzieci w takich krajach jak Indie, Bangladesz, Pakistan. Tam, na wsiach dzieci głodują bardziej od dorosłych, często są sierotami i muszą same zatroszczyć się o swój los. Ale to też trzeba wiedzieć przed wyjechaniem z Polski.
Należy także pamiętać o tym, że poza Europą czas płynie dużo wolniej, nawet jeśli nasz zegarek wcale na to nie wskazuje. Europa tworzy swój dobrobyt również z tego, że wydłuża dobę ponad 24 godziny. W krainach dzikich, czyli poza Europą nikt się jeszcze tak bardzo nie spieszy. Trzeba się do tego odpowiednio nastawić, aby nie szarpać sobie nerwów na postojach na granicach, aby nauczyć się czekać na odpowiednią chwilę, a czasami nawet przeczekać milicjanta na Syberii, który może mieć mniej czasu od nas. Inaczej, jeśli nie zwolnimy tempa życia w podróży, to zbyt szybko ona nam minie i będzie pasmem nerwów, a nie radości. Niech przyświeca Wam zasada wolniej znaczy więcej, albo mniej znaczy więcej.
Wspominałem już o różnicach kulturowych na jakie napotkamy w podróży. One są pierwszym świadectwem, że GDZIEŚ zajechaliśmy. GDZIEŚ, gdzie mało ludzi przyjeżdża. Doświadczenie mi mówi, że po dwóch tygodniach, tak około, przestajemy zauważać różnice, a zaczynamy zauważać podobieństwa. Potem znowu po trzech miesiącach zaczynamy zauważać różnice, ale głębiej, społecznie, kulturowo, duchowo. Ale pewnie ci co jeżdżą na trzy miesiące nie czytają tego tekstu. Te różnice są ważne. One są wstępem do zobaczenia obrazu własnego kraju, kultury, obyczajów, a na końcu samego siebie. Dlatego ktoś, kiedyś, napisał że podróże kształcą. Kiedy pojedziemy GDZIEŚ, zauważymy że ONI i ICH kraj jest inny od NAS i NASZEGO kraju. To spowoduje, że zaczniemy się zastanawiać nad tym co tworzy naszą codzienność i czego nie zauważamy bo jest z nami na codzień. To da nam tak zwane odejście, staniemy do naszych codziennych problemów jak obserwator, z boku i dostrzeżemy to czego nie mogliśmy zauważyć siedząc W. Podam taki poetycki przykład a la Anthony Demelo: jak stoisz w lesie to widzisz tylko drzewa, a jak stoisz na łące przed lasem widzisz las. A może lepszy przykład: kiedy przychodzi do Was wasze dziecko i opowiada o problemach w szkole wydają się one Wam błahe, bo widzicie je z zewnątrz i w dodatku z perspektywy czasu, a wasze dziecko w tych problemach tkwi tu i dziś. Ważne jest aby te różnice nie zaprzątnęły naszej percepcji w stu procentach. Zwykle wyśmiewamy szmaty kobiet muzułmańskich, dziwimy się bałaganowi jaki panuje w wąskich uliczkach Fesu czy Varanasi. Dziwimy się i na tym kończymy, czasami dorzucimy, jak to ostatnio słyszałem, 'co za bagno, nie chciałbym żyć jak oni'. A może skoro już tu przyjechaliśmy, to należałoby sprawić aby się czegoś od NICH nauczyć. ONI patrzą na nas tak samo jak MY na nich. Może nasze odzienie jest dla nich tak samo śmieszne jak ich odzienie dla nas. Może dla nich nasz porządek na ulicach jest strasznym więzieniem z kratami zbudowanymi z praw i obyczajów, nie mamy swobody i radości życia. Może odnajdziecie na twarzach biednych, brudnych i śmierdzących ludzi, którzy tak bardzo są inni, żeby nie powiedzieć gorsi, od nas, uśmiech zdradzający, że jednak życie daje im radość której my możemy im tylko pozazdrościć. To nasuwa jeden, ogólny wniosek. Trzeba być czujnym i wrażliwym w podróży, bo nigdy nie wiadomo czego można się nauczyć.
Zachęcam wszystkich aby zakładać sobie jakiś cel podróży zanim się w nią pojedzie. Lepiej aby ten cel miał głębszy wymiar niż dotarcie do jakiegoś opstrykanego aparatami przez miliony wzgórza czy półwyspu. Lepiej aby był to cel poznawczy, taki którego zgłębienia wymaga odbyta podróż, a zrozumienia dłuższa chwila zadumy po powrocie. Osiąganie takich celów wyznacza nasze człowieczeństwo, poszerza nasze horyzonty myślowe, wzbogaca duszę. Nawet jeśli jesteście ludźmi, którzy chcą po sobie pozostawić tylko swoje dzieci, to nawet wtedy Wasze podróże mogą przynieść wiedzę i doświadczenie z których przecież mogą skorzystać także wasze pociechy. Trzeba coś po sobie pozostawiać, coś co przetrwa długo i da innym coś czego nie znajdą w sklepie na promocji. Czasami wyznaczenie sobie takiego celu podróży staje się ważniejsze od samej podróży. Bo czy nie lepiej dla nas samych jeśli pojedziemy wokół na przykład Morza Czarnego po to aby zrozumieć co wspólnego mają ludy mieszkające wokół tej kałuży, czym się różnią, jak na siebie wpływają. Chyba taka idea podróżowania jest lepsza niż pojechać wokół Morza Czarnego po to tylko, bo jeszcze nikt z moich znajomych tego nie zrobił, więc ja będę pierwszy. Zachęcam Was abyście jeździli do Skandynawii poznawać wspaniałą kulturę Saamów (Lapończyków) zamiast za wszelką cenę dotknąć stopą Nord Cup'u. Abyście jeździli do Maroka nie po to aby zobaczyć pustynię, ale po to aby zrozumieć, że Afryka o jakiej uczyliśmy się w szkole w rzeczywistości może być inna. Sądzę, że brak jasno określonego celu podróży, jest dla mnie osobiście bardzo deprymujący i dlatego na przykład tak trudno mi jeździć w podróż tylko po to aby zapracować na chleb. Może dlatego wymyślam sobie powody, ot chociażby, aby opowiedzieć i pokazać klientom o świecie jakiego jeszcze nie znają.
Dziś w czasach szybkiego pędu życia, trudno znaleźć chwilkę na zgłębianie wiedzy, do której nikt nas nie zmusza, ani też nie podaje jej nam na złotym talerzu w kolorowym piśmie. Ale mimo to gorąco Was zachęcam do uczenia się przed podróżą, aby to co przyniesie sama podróż trafiło do Waszych głów w odpowiednie przegródki. Aby nie mieszkały w nich serwowane nam przez media takie bzdury jak to, że Pakistan to wylęgarnia terrorystów, że Islamista to diabeł wcielony, że na Syberii jest mróz przez okrągły rok, a w Maroku to tylko piasek i takie tam.  spanie na dziko
Spanie na dzikusa, to chyba dobre określenie. Lądujesz w nocy gdzieś... gdzie trudno znaleźć cywilizowany hotel czy kemping i szukasz noclegu w krzakach, jak ten dzikus. Tym, którzy dopiero teraz wychodzą z biedy, trudno zaakceptować nocowanie poza hotelem jeśli ma się na ten hotel fundusze. Ale możecie mi wierzyć, że nocowanie na dziko jest bardzo popularne, nie tylko pośród zmanierowanej młodzieży Zachodu, ale także pośród ludzi chcących odpocząć od świata komfortu do jakiego przywykli na codzień. Takie czasy, że wszystko co dziwne i inne od tego co znamy jest w modzie.
A więc jak spać na dziko? Jest wiele sposobów, tak wiele jak podróżników. Ja sypiam na dziko w lesie, na łąkach, w krzakach, na polach uprawnych, pośród opuszczonych domów itp. od wielu lat w podróży. Nocleg na dziko można znaleźć nawet w Niemczech, w mojej karierze, najtrudniejszym miejscu na Ziemi do szukania sobie noclegu w lesie. A więc najważniejsze jest aby wyszukać odpowiednie miejsce. Oczywiście łatwiej szukać jeszcze za dnia, ale nie zawsze mamy taką możliwość, poza tym jak szukamy za dnia to sami jesteśmy lepiej widoczni. Trzeba mieć dokładne mapy, aby znaleźć las lub teren na którym nie ma wiosek. Lepiej aby to nie był teren chroniony, ani wojskowy, bo nie potrzebne nam problemy w środku nocy. Tylko nieliczne kraje europejskie zezwalają na spanie na dziko, na przykład Skandynawia. Miejsce powinno być tak osłonięte od ludzi aby nikt bez wyraźnej potrzeby nas nie znalazł, ani przypadkowo nie wypatrzył. To da nam poczucie bezpieczeństwa. Wiem, że wielu z Was wychowało się w miastach i macie naturalny lęk przed ciemnymi lasami w nocy, przed odludziami. ale w takich miejscach tak na prawdę jest bezpieczniej niż w środku ludnego miasta. Żaden złodziej, erotoman, napastnik wszelkiej maści nie będzie szwendał się po bezludnym lesie na wsi, skoro jego potrzebą jest znalezienie człowieka a nie drzewa na ognisko.
Nie szukajcie miejsc do których trudno wjechać samochodem. Niech to lepiej będzie leśna droga uczęszczana, na której poboczy postawicie samochód, albo uprawa kukurydzy na skraju krzaków. Nie niszczcie przyrody, bo jak ktoś z władz Was najdzie rano nie będziecie się mogli wytłumaczyć. Jeśli chcecie spać na dziko poza Europą, lepiej wjechać głęboko w las, tak aby nawet inni sypiający na dziko do Was nie dotarli. Jeśli jednak ktoś, po ustawieniu namiotu czy samochodu, koło was przejdzie czy przejedzie, to jeśli jesteście poza Europą lepiej zmieńcie miejsce na inne. Jeśli ktoś Was widział, to może o tym powiedzieć innym i albo w nocy Was obrobią ze sprzętu, albo naślą władzę. Niestety trzeba mieć głęboki brak zaufania do obcych.
Jeśli spicie na dziko w pobliżu wiosek, to nie rozpalajcie ogniska, bo je widać z daleka. Jeśli natomiast śpicie na dziko na Syberii, to ognisko i dużo hałasu jest wskazane aby odstraszyć wszelką zwierzynę płową. Wstawajcie najlepiej wcześnie rano, przed grzybiarzami, leśnikami i innymi pracownikami lasu. Oduczcie się spania jak zając. Jeśli ktoś ma Was napaść, albo coś ma się przydarzyć, to i tak się przydarzy bez względu na to czy będziecie tego oczekiwać czy nie. Noc jest po to aby wypocząć, a nie czuwać. Jeśli jednak na prawdę się boicie, to weźcie kilka puszek po piwie, powiążcie je żyłką wędkarską i rozwieszajcie nisko nad ziemią wokół namiotu. Jak ktoś lub coś przyjdzie to Was zbudzi, choćbyście spali jak susły.
Lepiej jest wybierać miejsca przewiewne, aby nie kisić się własnym ogniskiem. Lepiej aby to były miejsca trudnodostępne, z jednym wjazdem, jednym wejściem, łatwiej wtedy czuć się bezpiecznie. Sprawdzajcie czy nie ma wokół mrowisk, aby nie mieć mrówek w namiocie. Sprawdzajcie czy nie rozbijacie namiotu na ścieżce wydeptanej przez sarny, bo Was będą budzić w nocy, a Wy będziecie myśleć, że to wataha zgłodniałych rozbójników. Nie stawiajcie namiotu w dołach, ani parowach, bo zawsze może popadać w nocy. A najważniejsze nie szukajcie najlepszego miejsca z możliwych, jak byście mieli tam postawić dom na wieczność, bo cały wieczór będziecie szukać i stracicie nerwy kiedy rano się okaże, że ładnie było dopiero dwa kilometry dalej. Niech nocowanie na dziko będzie swobodą i lekkością bytu, a nie trudem wieczoru i dyskomfortem. Nie zmuszajcie się do tego jeśli to Wam nie daje radości. Spanie na dziko nie jest wyznacznikiem prawdziwych podróżników, to tylko forma jak każda inna.

artykuł z Off-road.Pl o etykiecie podróżowania 
literatura podróżnicza
zamieszczam tu swoje typy książek, jakie uważam za ważne w przygotowaniach do wypraw, jest wiele innych książek, które dla mnie były ważne w rozumieniu innych kultur, ale te wymienione, są chyba dobrym wstępem dla każdego, bez wgłębiania się w temat ponad miarę

- Jan Kieniewicz 'Historia Indii'
Doskonały wstęp do rozumienia Indii i Hindusów. Czegoś, czego szukają wielbiciele kultury hinduskiej. Filozofia Indii ma swój początek, ma swoją drogę rozwoju. Bardzo silnie koresponduje ona z historią polityczną tego regionu. Ten tekst, zwłaszcza w pierwszej połowie opisującej starożytność, jest doskonałą płaszczyzną, z której można startować w kierunku poznawania tej zawiłej i trudnej kultury.

- Swami Rama 'Żyjąc wśród himalajskich mistrzów'
To dobry przykład literatury napisanej przez Hindusa. Jedna z najlepszych pozycji kierująca czytelnika do poznania i zrozumienia filozofii starowedyjskiej, filozofii - religii wedyjskiej, najstarszej na świecie. Jest wiele książek opisujących ten temat z punktu widzenia człowieka Zachodu, ale one są strasznie zagmatwane, pokręcone wielopoziomowymi, intelektualnymi analizami, często próbują ubrać w naukowe wnioski coś co jest po prostu naturą. Ta książka jest inna. Napisana przez człowieka z Indii, ale wykształconego w kierunku Zachodu. Potrafi przełożyć trudny temat duchowości hinduskiej na grunt abnegacji duchowej Zachodu. Jednak podczas czytania trzeba często sobie przypominać, że to nie baśń, ale rzeczywistość, ja mogę o tym zaświadczyć.

- Paul William Roberts 'Imperium duszy'
Pozycja warta uwagi z wielu powodów. Po pierwsze to dobra lektura dla tych, którzy znają Indie i kulturę indyjską tylko z książek opisujących dawne czasy. Tutaj możemy poznać jak wyglądają Indie dziś (XX wiek). Po drugie to po części biografia człowieka, który opisuje swoje wszystkie podróże do Indii, nie tylko fizyczne ale także i duchowe. Jest jak lustro, w którym widać wszystko, możemy w nim zobaczyć także nas samych, tych, którzy Indie cenią ponad wszystko, tak bardzo, że zatracamy rozsądek i jasność oceny. Często mnie pytają o Indie i zwykle tak samo często odwołuję się do tej książki, aby pokazać jak trudna jest droga do zrozumienia tego kraju, tych ludzi. Przywykliśmy do szybkich rezultatów i szybkich odpowiedzi, ale niektóre rzeczy w życiu przychodzą z czasem, z wiekiem. To doskonałe studium jednego z ludzi Zachodu, który chciał być taki jak Hindus. Godne polecenia tylko dla fascynatów kulturą hinduską.

- Kazimierz Nowak 'Rowerem i pieszo przez czarny ląd'
To niezwykła książka o jeszcze bardziej niezwykłym człowieku. Był Polakiem, jeśli to dla kogoś ważne. Żył przed II wojną światową i podróżował po Afryce. To nieocenione kompendium wiedzy o Afryce kolonialnej, o podróży na jaką dziś nikt już się nie zdobędzie, o tym jacy ludzie żyli kiedyś, a dziś już ich nie ma. Nie tak dawno (2006) mój znajomy postawił pomnik autorowi tych podróży w Poznaniu. Ten człowiek jest wart pomnika. Zwykle doszukujemy się bohaterów pośród żołnierzy, on był takim naszym ambasadorem, był gdzieś tam gdzie Polska jest tak samo znana jak u nas Burudni. Wiem jak małoznaczącym narodem jesteśmy w oczach świata, nikt w dzikich krajach nie wie co to Polska, najwyżej pomylą ją z Holandią. A ten człowiek nigdy nie zapomniał, że jest Polakiem i zrobił coś czego żaden Jankes czy inny Amundsen nie dokonał. Warto poczytać i zadumać się nad głodem, jaki pcha podróżników dalej i dalej.

- Wiesław Iwanicki 'Na wschód od Uralu'
Nie pojechałbym na Syberię gdyby nie książki Romka Koperskiego i nie zrozumiałbym choć trochę Syberii gdyby nie książka Wiesława Iwanickiego. O ile książki Koperskiego są raczej beletrystyką, o tyle pozycja 'Na wschód od Uralu' to kompendium wiedzy podstawowej o tym jak Syberia stała się Syberią, jacy ludzie tam żyli wcześniej, jacy żyją dziś i dlaczego Polacy sami jeździli na Syberię w tych samych pociągach, w których innych Polaków zsyłali za karę. Nie widzę podróżnika syberyjskiego, który nie przeczytałby tej książki z uwagą. Dlatego też uważam ją za literaturę obowiązkową dla podróżników jadących na Wschód, między innymi dlatego aby nie fajczyli potem takich andronów jak Koperski i inni.

- Marcin Kydryński 'Chwila przed zmierzchem'
To chyba była pierwsza książka młodego Kydryńskiego z podróży po Afryce. Pierwsza znaczy najlepsza, zupełnie jak w samochodach. Mimo, że facet ma zadęcie do spłycania wniosków przez swoje poetyckie zadęcie formą, to jednak jest w tej książce coś z wielkich podróży. Nie znam Afryki takiej jaką zna Kydryński, albo znał, bo dziś już niestety nie podróżuje. Ale mimo to zafascynowała mnie ta pozycja, bo jest w niej coś z prawdy. Kiedyś mówiło sie 'prawda czasu prawda ekranu'. Afryka nigdy mnie nie ciągnęła, ale po przeczytaniu tej książki pojadę tam mimo swoich obiekcji, bo chcę odnaleźć tą Afrykę, którą widział Kydryński i zatytułuję swoją książkę 'Afryka mimo wszystko'. 

Żródło: eioba.pl

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd